gwalturety

Był rok 1984. Miałem dwanaście lat. Pewnego dnia razem z kilkoma kolegami równolatkami byliśmy w szatni, kiedy wszedł do niej starszy (nie zdradzę jego imienia) zawodnik rugby. Rozebrał się i ruszył pod prysznic, kiedy zobaczył, że gapi się na niego kilku młodocianych chłopaczków, zarumienionych, z otwartymi ustami. Odwrócił się w naszym kierunku i spytał: “Co tam, chłopcy? Nigdy nie widzieliście pół metra wiszącej śmierci?”. Powiem wam, że przy żadnej kobiecie nie czułem się aż tak mały.